Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Films Cultes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Films Cultes. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2014

La Biscotte de l'Homme

La Cage aux Folles, w tłumaczeniu polskim "Klatka wariatek", to komedia francusko-włoska z 1978 roku, zrealizowana przez Edouard Molinaro na podstwaie sztuki teatralnej. Film przedstawia sympatyczną parę homoseksualistów, Albin (znakomity Michel Serrault) i Renato (Ugo Tognazzi), mieszkających w Saint Tropez i prowadzących tam elegancki kabaret, w którym występują transwerstyci. Gwiazdą kabaretu La Cage aux Folles jest zniewieściały Albin, a raczej Zaza, gdyż tak brzmi jego pseudonim artystyczny. Para wiedzie spokojne acz naznaczone kaprysami divy życie, dopóki Laurent, syn Renato, nie oznajmi ojcu zamiaru poślubienia... dziewczyny. Renato trudno w pierwszej chwili zaakceptować decyzję syna, jednak to tylko początek kłopotów. Okazuje się bowiem, że Andréa, urocza wybranka Laurent, jest córką niejakiego Simon'a Charrier (w tej roli rewelacyjny Michel Galabru), posła i sekretarza konserwatywnej partii politycznej, noszącej dumną nazwę "Unii na rzecz porządku moralnego" (Union pour l'ordre moral). Zakochana para martwi się o przyszłość swojego związku, gdyż, jak łatwo się domyślić, rygorystyczny Simon Charrier nie tak wyobrażał sobie zamążpójście jedynej córki...
Z filmu pochodzi kultowa scena, w której Renato tłumaczy Zazie, jak zachowywać się po męsku na przykładzie jedzenia sucharków. Taka lekcja jest niezbędna mając na uwadze rychłe spotkanie Albin z posłem Charrier...Poniżej scena z filmu oraz zapis dialogu do 2min. 50 sec.


Zaza: Tu sais, de toute façon, pour toi c’est pareil, c’est pas gagné. Le petit a bien dit que tu étais attaché culturel?
Renato: Oui. Et bien?
ZazaAttaché culturel. Ben dis donc. Oh là là, on n'est pas sorti de l'auberge...
(le serveur apporte le thé au lait et les biscottes)
ZazaOh là là. Attaché culturel... C'est distingué ta façon de manger, on dirait une pelleteuse...
Renato: Ton doigt, enfin qu'est-ce qu'il fabrique en l'air ton doigt? Regarde un peu ton doigt!
Zaza: Ben oui et alors, il se redresse tout seul.
Renato: Ah oui, tu raconteras ça au député ce soir... Commençons à le viriliser un p'tit peu ce cher oncle... On essaie hein?! Il faut que tu apprennes comment un homme doit tenir une biscotte dans la main, la biscotte doit se tenir virilement, comme ça! Regarde, et le beurre il faut l'étaler avec la même puissance et le thé se boit paisiblement en surveillant son p'tit doigt... Allez... Et d'abord pour commencer on s'tient droit!!! 
Zaza: Oh ben non mais qu'est-ce qui t'prend maintenant?
Renato: Ah ne pleurniche pas, je t'en prie ne pleurniche pas chaque fois que je te fais une observation, c'est pour ton bien, non? Ecoute fais un effort, je voudrai que tu sois présentable ce soir!
Zaza: Oui, bien sûr.
Renato: Bon nous reprenons à la biscotte hein, et au beurre...d'accord?
Zaza: Oui...
Renato: Viril! N'aie pas peur d'appuyer, oui c'est ça... c'est bien...
Zaza: Oui (craaaaac) OUH!!!!
Renato: Non mais tu le fais exprès hein, tu m'en veux?
Zaza: Oh non, non, non.
Renato: ça va ça va recommencer....prend une autre biscotte.
Zaza: Oh non, je n'y arriverai jamais, jamais, jamais…
Renato: La pleurniche...encore, c'est fini oui!?
Zaza: bou ouh ouh
Renato: Tiens là bien cette biscotte, bien fermement grrrrr dans ta menotte, avec mesure et décision, une main de fer dans un gant de velours, essaie maintenant.....c'est ça... la biscotte de l'homme!
Zaza: D'accord oui
Renato: Allez on passe à plus difficile
Zaza: Un peu de confiture?
Renato: Oui, prend la cuillère!
Zaza: Je prends la petite cuillère... 
Renato: Oui c'est ça...non, non pas comme ça, mais qu'est-ce que c'est que ça... on dirait une clochette que tu secoues... excuse-moi mais c'est simplement une cuillère tu la tiens sans trembler, franchement, c'est vu oui!? 
Zaza: D'accord sans trembler oui (craaaac) ouh ouh... 
Renato: Si tu veux me tuer tu l'dis carrément, tu veux me tuer? C’est bien ça, vise les yeux alors, c'est plus sûr!!! 
Zaza: Je n'y arriverai jamais Renato, je n'y arriverai jamais....j'ai cassé ma biscotte...
Renato: D'accord tu as cassé ta biscotte, c'est un désastre mais devant une situation de ce genre il est important de savoir réagir en homme, en vrai homme, tu as compris?
Zaza: Oui bien sûr...oui....ça tu as raison...
Renato: Tu dois te dire....calmement, solennellement, Albin tu l'as cassé mais au fond ce n'est pas si grave, ta vie n'est pas finie pour ça.....Essaie encore, prend une autre biscotte...
Zaza: Oui tu as raison, parce que finalement ça n'est pas très grave, parce que quand même, j'ai encore d'autres biscottes, oh!!! Attention le petit doigt...le p'tit doigt en l'air!!!
Renato: Oups il se relève tout seul.

Vocabulaire
de toute façonw każdym razie
pour toi c’est pareil - w sensie: z tobą jest tak samo
c’est pas gagné - w sensie: to nie przejdzie
attaché culturelczłonek personelu dyplomatycznego "od kultury"
ne pas être sorti de l'aubergetkwić w kłopotliwej sytuacji
une biscotte - sucharek
une pelleteuse - koparka
en l'air - w powietrzu
qu'est-ce qu'il fabrique en l'air ton doigt - co wyrabia w powietrzu twój palec
se redresserprostować się
raconteropowiadać
viriliser - czasownik od virilmęski
étaler le beurresmarować masłem
paisiblement - spokojnie
qu'est-ce qui t'prend maintenant? - co w ciebie wstąpiło
faire un effortwysilić się
N'aie pas peur d'appuyernie bój się nacisnąć
faire exprèsrobić coś specjalnie, na złość
en vouloir à quelqu'unmieć coś komuś za złe
pleurnichermazać się
je n'y arriverai jamaisnie dam rady
une main de fer dans un gant de veloursżelazna ręka w welurowej rękawiczce
une petite cuillèrełyżeczka
une clochette - dzwoneczek
Si tu veux me tuer tu l'dis carrémentJeśli chcesz mnie zabić, powiedz to otwarcie
secouer - potrząsać
tremblertrząść się
un désastreklęska, katastrofa
face à une situation de ce genre - w obliczu sytuacji tego typu
réagir en homme - reagować jak mężczyzna
au fond - w gruncie
ce n'est pas si gravenie jest to tak istotne
quand mêmebądź co bądź
il se relève tout seul - podnosi się sam

La Cage aux Folles doczekała się dwóch kolejnych części będących kontynuacją perypetii Albin i Renato.

piątek, 19 września 2014

Jeux d'enfants

Cap ou pas cap? 



Film opowiada historię Sophie (Marion Cotillard) i Julien'a (Guillame Canet), którzy będąc dziećmi wymyślają grę Cap ou pas cap? (Capable ou pas capable?), polegającą na podejmowaniu najgłupszych i najbardziej ryzykownych wyzwań, jak na przykład ściągnięcie obrusa z zastawionego stołu na przyjęciu weselnym. Dla obojga jest to ucieczka przed rzeczywistością. Sophie jako córka biednych imigrantów spotyka się z niechęcią rówieśników. Julien jest świadkiem choroby i odchodzenia mamy. Czas upływa, dziecęca przyjaźń przeradza się w miłość, ale zasady gry pozostają te same. Uzależnienie od niej, od niepewności i ekscytacji, jest dla nich pułapką, gdyż nie potrafią komunikować się w inny sposób niż poprzez Cap ou pas capDochodzą do etapu, w którym wyzwaniem staje się upokorzenie i zranienie drugiego. W końcu decydują się na długotrwałe rozstanie - to też jest część gry. W tym czasie każde z nich "układa sobie życie" i doznaje awansu społecznego. Jednak czy potrafią zapomnieć o sobie i o grze, która czyniła ich życie tak fascynującym ?

Film poprzez swoją bogatą symbolikę, odwoływanie się do świata dziecięcych marzeń, jak i ukazanie obawy zaangażowania się w związek, przypomina mi inny, jedyny w swoim rodzaju, film - Amelię.
Motywem przewodnim Jeux d'enfants jest piosenka La vie en rose, która w różnych interpretacjach, towarzyszy bohaterom przez cały czas.

piątek, 12 września 2014

Le Dîner de Cons

Le Dîner de Cons, w wersji polskiej "Kolacja dla palantów", to komedia, która w mistrzowski sposób łączy w sobie humor postaci, sytuacji i słowa. Film z 1998 roku został zrealizowany przez Francis Veber na podstawie napisanej przez niego sztuki.


Akcja filmu rozgrywa się w trakcie jednego wieczoru. Bogaty i znany wydawca Pierre Brochant ma nietypowe hobby, które dzieli ze swoimi snobistycznymi przyjaciółmi. Co tydzień urzadzają kolację u jednego z nich, na którą każdy wtajemniczony musi przyprowadzić wyselekcjonowanego przez siebie palanta-im głupszy, tym lepiej. Podczas kolacji, kiedy każdy z palantów ma szansę zaprezentowania się, jednemu z nich, oczywiście bez jego wiedzy, przyznawana jest palma pierwszeństwa. Dla Pierre'a Brochant, który zdaje się mieć wszystko, status, pieniądze, piękną kobietę, tego typu rozrywka, oprócz gry w golfa, jest świetnym sposobem na spędzenie wolnego czasu. Jednak w dniu, w którym jego osobą towarzyszącą podczas kolacji ma być poczciwy, lecz mało rozgarnięty François Pignon, Pierre'a Brochant prześladuje pech. Kontuzja podczas gry w golfa oraz "żegnaj" pozostawione na automatycznej sekretarce przez jego partnerkę, są początkiem lawiny zabawnych wydarzeń, w których prym wiedzie François Pignon (w tej roli doskonały Jacques Villeret). Spośród wielu przekomicznych scen do historii przeszła ta, w której Pignon ma zadzwonić do byłego przyjaciela Pierre'a Brochant, niejakiego Juste Leblanc (jej fragment umieszczam poniżej).

Fragment sceny Il s’appelle Juste Leblanc

Jest to typowy przykład humoru słownego, gry słownej (un jeu de mots).
W razie czego wyjaśnienie podaję na samym końcu posta ;)***

W czołówce filmu możemy usłyszeć, niestety nie w oryginalnym wykonaniu, znakomitą piosenkę autorstwa Georges Brassens Le temps ne fait rien à l'affairektórej myślą przewodnią są słowa:

Le temps ne fait rien à l'affaire
Quand on est con, on est con
co oznacza, że ktoś kto się palantem urodził, palantem umrze, bo i czas, i wiek niczego niestety w tej kwestii nie zmienią :)










***François Pignon w ramach przysługi wyświadczanej Pierre'owi Brochant dzwoni do niejakiego Juste'a Leblanc. Juste w języku francuskim jest nie tylko imieniem męskim, ale też oznacza "tylko", "jedynie" (jak w angielskim just). Więc gdy Pierre, wtajemniczając François w sprawę mówi, że jego ex-przyjaciel nazywa się Juste Leblanc Il s'apelle Juste Leblanc, Pignon pyta: Ah bon, il n'a pas de prénom? (Ach tak, on nie ma imienia?)